przeprowadzka do Tajlandii

Kolejny rok, kolejna przeprowadzka

Do tej pory tak nam się układa życie na emigracji, że średnio co roku się przeprowadzamy.
W Bangkoku mieszkaliśmy w trzech różnych mieszkaniach. Potem przeprowadziliśmy się do Hua Hin i zgadnij co. Znowu przeprowadzka. 

Dlaczego i po co tyle razy zmieniamy mieszkanie? Po pierwsze nie przywiązujemy się do żadnego z mieszkań, a po drugie zawsze mamy jakiś mniejszy lub większy powód.

Prawdę mówiąc jesteśmy już trochę zmęczeni przeprowadzkami, bo z roku na rok obrastamy w rzeczy. Każda zmiana miejsca zamieszkania kosztuje nas sporo energii potrzebnej najpierw na poszukiwania nowego lokum, potem na pakowanie i na końcu przeprowadzki. 

Z drugiej strony każda zmiana miejsca do życia uczy nas czegoś nowego o nas samych i o Tajlandii. Tyle z perspektywy dorosłego, a jak znoszą to dzieci?

Dzieci znoszą przeprowadzki dość gładko. Prawdopodobnie dlatego tak jest, że pomimo zmiany mieszkań nie robimy im co roku rewolucji życiowej. Stałym elementem jest szkoła. 

Oczywiscie przy przeprowadzce do Hua Hin zmieniliśmy szkołę, ale ze starą szkołą kontakt się rozluźnił dość naturalnie z powodu pandemii i wielomiesięcznej nauki zdalnej. Najtrudniej dzieciom jest się rozstać z kolegami, ale w czasach internetu, kontakt jest dużo łatwiej utrzymać. Przeprowadzamy się też z tymi samymi przedmiotami bliskimi naszym dzieciom. Mozna powiedzieć, że część domu jest zawsze stała mimo zmian.

Od strony tecznicznej, przeprowadzka w Tajlandii jest całkiem prostym procesem. Mam tu na myśli zarówno poszukiwanie mieszkań i łatwość wynajmu, jak też usługi transportowe. W Bangkoku przeprowadzając się z ulicy na ulicę korzystaliśmy z usług Lalamove i sporo przenosiliśmy sami. 

Przeprowadzka do Hua Hin to już inna, dłuższa historia.

Przeprowadzka #1

Pierwsze przeprowadzka była najłatwiejsza. Nie mieliśmy jeszcze dużo rzeczy oraz nie byliśmy emocjonalnie związani z mieszkaniem poniewać liczyliśmy się z powrotem do kraju po roku. 

W mieszkaniu żyło nam się bardzo dobrze, ciężko było się do czegoś przyczepić i z dzisiejszej perspektywy wiem, że dobrze wtedy wybraliśmy. 

Mieszkanie nie było wyjątkowo piękne, ale było świeżo po generalnym remoncie, wszystko było nowe, czyste i dobrze działające. Zarząd budynku był bardzo dobry i reagował od razu na każde zgłoszenie nieprawidłowości. Do dyspozycji mieliśmy darmowy shuttle bus oraz duży plac zabaw. Nawet rachunki za prąd były całkiem niskie jak na ten metraż (prawie 200 m2).

No to czemu się w ogóle wyprowadziliśmy jak było tak dobrze? Powodem była głównie logistyka codzienna i odprowadzanie dzieci do szkoły. Wynajmując pierwsze mieszkanie nie wiedzieliśmy nic o Bangkoku. W teorii szkoła była całkiem blisko od naszego mieszkania, ale fizycznie znajdowała się po drugiej stronie ruchliwej Sukhumvit Rd. W tamtym czasie nie było w bliskiej okolicy przejścia dla pieszych, jedynie kładka nad drogą na wysokości drugiega piętra. Nie byłam w stanie codziennie pokonywać tej kładki z wózkiem i z trojgiem dzieci. Stwierdziliśmy, że musimy znaleźć mieszkanie po drugiej stronie, żebym mogła bez problemu chodzić do szkoły. Drugie mieszkanie, tym razem również w apartmentowcu znaleźliśmy po drugiej stronie Sukhumvit. Na pierwszy rzut oka ideał.

Obecenie w tamtej w okolicy zmieniło się wiele rzeczy na plus, powstał sky walk i dobudowano windy po obu stronach drogi.

Przeprowadzka #2

Nowa lokalizacja była rewelacyjna. Główne zalety to bliskość do kolejki, bliskość do parku Benjakitti, dużo restauracji na początku uliczki i ciche otoczenie na jej końcu. Do tego nasza uliczka była szeroka, spokojna, łatwo po niej jeździć wózkiem i rowerem.
Dodatkowo z tej uliczki mieliśmy tajne przejścia do uliczek równoległych co w zabudowanym na gęsto Bangkoku wcale nie jest takie oczywiste. Czasem trzeba nadkładać kilometry żeby przejść do uliczki po siąsiedzku.

Mieszkanie też było bardzo ładne, pięknie wykończone, duże ale… No właśnie.

W trakcie mieszkania co chwilę wychodziły wszystkie ukryte wady. Co miesiąc psuła się klimatyzacja, co parę tygodni zdarzały się różne domowe usterki nie z naszej winy. A to ciekła rura pod zlewem, szafki w kuchni się zacinały, psuła się kuchenka gazowa, któregoś dnia puściła rurka przy spłuczce i załało nam mieszkanie, a na deser z jednej z łazienek regularnie wyłaziły wielkie karaluchy. Zawsze coś.

Zaskoczyło nas negatywnie podejście administracji, która była jakby niezadowolona z tych usterek powstających w końcu nie z naszej winy. Dodam, że czynsz w tym budynku był raczej wysoki.  

Do tego w praniu wyszło, że klimatyzatory dosłownie pożerają prąd i co miesiąc przeżywaliśmy mikro zawał odbierając rachunek. Własciel budynku pomimo naszej prośby nie zgodził się na wymianę klimatyzatorów, więc decyzja była jedna, szukamy nowego mieszkania.

 

Przeprowadzka #3

Znaleźliśmy nowe mieszkanie uliczkę dalej. Tym razem nie był to apartamentowiec, ale zwykłe condominium. Różnica między condominium (nazywanym w skrócie condo) a apartamentowcem dotyczy między innymi formy własności. W condominium właścicieli mieszkań jest wielu a budynkiem zarządza w ich imieniu administrator, w apartamentowcu jest jeden własiciel całego budynku. 

Nowe mieszkanie było niemal idealne, dobrze położone, po generalnym remoncie, z nową klimatyzacją, bardzo ładne. Rachunki za prąd również były całkiem przyjemne. Do tego mieliśmy genialny widok z balkonu. Manager budynku był niezwykle pomocny, wszystkie naprawy i przeglądy były przeprowadzane od ręki.

I wtedy przyszła oferta pracy z Japonii, którą po długich rozważaniach przyjęliśmy. Zaczęliśmy przygotowania do międzynarodowej przeprowadzki, z której nic nie wyszło.

Ponieważ byliśmy już praktycznie spakowani, umowa na mieszkanie została wypowiedziana, uznaliśmy to za dobry moment na spróbowanie życia w innej części Tajlandii. Wybraliśmy spokojne Hua Hin żeby zregenerować się po prawie dwóch latach życia w ogarnietym pandemią Bangkoku.

Mieszkanie i życie w Bangkoku
Życie w Bangkoku od kuchni

Ciekawostki o mieszkaniach w Bangkoku

Przeprowadzka #4

W Hua Hin obejrzeliśmy chyba z 16 domów zanim wybraliśmy ten właściwy. Na czas poszukiwań wnajęliśmy na tydzień tzw. apartament serwisowany, a nasze rzeczy czekaly w magazynie w Bangkoku.

Nowy dom zachwycił nas swoim wyglądem, położeniem i otoczeniem tak bardzo, że przymknęliśmy oko na małe niedogodności jak trzecia sypialnia w domku dla gości i oddalenie od miasta. Do tego cenowo wcale nie był dużo droższy niż inne nieruchomości, które widzieliśmy. Dobrze nam się tam żyło choć nie bez drobnych niespodzianek. Dom był położony bardzo blisko natury, praktycznie pod samym lasem, co z kolei przyciągało zwierzęta. O ile wizyty makaków niedźwiedzich i pawii uwielbialiśmy, o tyle już wizyty skolopendr były zdecydowanie mniej przyjemne.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na kolejną zmianę? Głównym powodem są finanse. Właściel zdecydował się podnieść czynsz, więc uznaliśmy, że lepiej zobaczyć czy w podobnej cenie nie uda nam się znaleźć innego domu w pełni spełniającego nasze wymagania.

Znaleźliśmy taki dom. Nasz nowy dom nie jest tak ładny jak poprzedni, nie ma również tak pięknych widoków. Jednak ma 4 duże sypialnie, bardziej domowy charakter, mnóstwo szaf i znajduje się bliżej szkoły. Nie bez znaczenia jest przyjazny dla kieszeni czynsz. Same plusy, przynajmniej na razie. Zobaczymy co się okaże po czasie.

PS. W nowym miejscu mieszkamy tydzień i po raz pierwszy od 5 lat życia na emigracji, czuję się jak w domu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pl_PLPolish
Scroll to Top